wtorek, 14 grudnia 2021
Wyjmij ręce z majtek!
Bardzo często jestem świadkiem głośnego zwracania uwagi dzieciom. Tak. Dobrze
przeczytałaś/eś. Głośne zwracanie uwagi dzieciom. Pani na całą salę krzyczy –
„Basia wyjmij ręce z majtek!” Co robią pozostałe dzieci? 95 % z nich odwróci się
w kierunku Basi. Która zawstydzona wyjmie pośpiesznie ręce z majtek. A potem w
swobodnych rozmowach w domu dzieci będą mówić, że Basia to ta co wkłada ręce do
majtek. Jeszcze inna pani krzyczy – „Nie dłub w nosie!” Jaki będzie tego skutek?
W czasie tańca w kole dzieci nie będą chciały podać ręki „dłubiącemu” bo w ich
głowach tkwi obraz tych rąk w nosie. I będą się brzydzić. Takich przykładów można by mnożyc i
mnożyć...
A teraz wyobraź sobie droga czytelniczko lub drogi czytelniku, że
siedzisz na zebraniu, a dyrektor przy wszystkich pracownikach krzyczy do Ciebie,
żebyś nie obgryzał/a skórek. Może też przy wszystkich powiedzieć Ci, że
notorycznie spóźniasz się do pracy. Oczywiście wszyscy pracownicy się odwracają
i będą patrzeć w Twoim kierunku. Miło? Fajnie? No myślę, że nie. Osobiście
spaliłabym się ze wstydu. Więc zanim kolejny raz krzykniesz do dziecka, zastanów
się czy jest to dobre rozwiązanie. Sama staram się podchodzić do dziecka i na
ucho zwracać mu uwagę. Po co ma czuć zakłopotanie lub wstyd. Po co inne dzieci
mają się z niego śmiać? No po co ? Nikt z nas dorosłych nie chciałby się czuć
zawstydzony. Pomyśl o tym. Już kolejny raz zachęcam Was do tego aby wczuć się w
emocje dziecka. To pomoże zrozumieć dziecko. Patrzeć z perspektywy dziecka – to
klucz do wszystkiego.
wtorek, 7 grudnia 2021
Czy spokojnie siedzenie jest dla dziecka łatwe?
Czy spokojnie siedzenie jest dla dziecka łatwe?
Hm… Moim zdaniem nie. Nie mam tu tylko na myśli dzieci z różnymi wyzwaniami rozwojowymi. Ale mam tutaj też na myśli dzieci zdrowe – bez diagnozy.
A dla dzieci, które mają rożne trudności/ problemy opanowanie tej umiejętności (spokojne siedzenie) jest naprawdę bardzo trudne.
Ktoś może spytać - Jak to ? To jest tylko siedzenie.
Tak naprawdę na „to siedzenie” składa się wiele, wiele rożnych czynników, wiele rożnych umiejętności, które dziecko musi opanować. Na tą umiejętność wpływa także środowisko zewnętrzne (otoczenie, sala, osoby itp.)
Co dziecko musi zrobić, żeby spokojnie siedzieć?
Przede wszystkim musi zapanować nad swoim ciałem. A jak wiemy dla dzieci nie jest to wcale takie łatwe. Także dla dzieci zdrowych.
Chciałabym Czytelniku abyś spojrzał na tą umiejętność z punktu widzenia dziecka. Nie z perspektywy osoby dorosłej. Bo wiele z nas marzy o tym być choć przez chwilę spokojnie posiedzieć.
Zastanówmy się teraz z jakimi problemami/ trudnościami mierzy się dziecko, gdy każemy mu spokojnie siedzieć.
Zacznijmy od :
• pozycja. Dlaczego to ma taki wpływ na umiejętność spokojnego siedzenia. Bo np. jest źle dobrana wysokość stolika i/lub krzesła. I zamiast skupić się na tym by być spokojnym/ uważnym dziecko walczy o to, by się nie zsunąć z krzesła, itp.
• przetrwałe odruchy (ATOS, Pereza i Galanta): samo opieranie się o oparcie może powodować, że niezintegrowane odruchy dają o sobie znać.
• Obniżone napięcie mięśniowe. Dziecko może starać się podwyższyć to napięcie np. poprzez siadanie na nodze, może się też po prostu wiercić)
• asymetrie ciała
• nadwrażliwości i niedowrażliwości sensoryczne.
Pamiętam, jak mój serdeczny kolega powtarzał, że najważniejsza jest pozycja. Jeśli nie będzie prawidłowej pozycji, to nie mamy z czym dalej starować. Dlatego należy bardzo pilnować by krzesło oraz stolik były odpowiednio dobrane do dziecka. To samo dotyczy też dzieci z mpd. Dobra stabilizacja stóp, klatki piersiowej, miednicy, ud oraz głowy. Bo dziecko zamiast skupić się na nauczycielu będzie walczyć o „przetrwanie”/ o pozycję, a nie o to by korzystać z zajęć.
Bardzo dużo dzieci z autyzmem potrzebuje mocnych docisków, potrzebuje czuć swoje ciało. Należy tutaj rozpoznać te potrzeby i wyjść im naprzeciw (dostymulować przed zajęciami albo w trakcie – np. kamizelka obciążeniowa, dyski na plecy itp. wszystko zależnie od dziecka). Wtedy dziecko nie musi się samo stymulować, bo my mu to zapewnimy.
Wiele dzieci ma bardzo duże potrzeby sensoryczne ( także dzieci w tzw. normie intelektualnej/ bez diagnozy). Ten temat jest bardzo szeroki. Każde dziecko jest inne. Dziecko nie będzie siedzieć spokojnie jeśli jego potrzeby sensoryczne nie będą zaspokojone lub jeśli nie potrafi nad tym zapanować i poczekać na późniejsze zaspokojenie tych potrzeb.
Nie oczekujmy więc od dziecka , że będzie spokojnie siedziało, jeśli ma silna potrzebę docisku czy potrzebuje poskakać na piłce. Może to też pójść w druga stronę. Czyli dziecko może też odczuwać nadmiar bodźców. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju ozdoby na ścianach i oknach (alfabety, cyfry, informacje, kalendarz urodzinowy itp.). To jest fajne ale chyba tylko z punktu widzenia n-la i rodzica. Nie jestem przeciwnikiem takich rzeczy. Ale niech tego będzie mało. Mile widziany minimalizm w tej dziedzinie. Wydaje mi się, że nauczyciele maja taką potrzebę, żeby laminować i wieszać. A od laminatu odbija się światło. Więc to naprawdę potrafi rozproszyć.
Obok bodźców wzrokowych mamy bodźce węchowe, słuchowe. Skupmy się teraz na węchowych – czyli perfumy pań i w obecnych czasach płyny do dezynfekcji. Czy to są miłe zapachy ? A może ciężkie i mocne od których potrafi rozboleć głowa ? Oczywiście coś co dla jednej osoby jest miłe, dla drugiej może być obrzydliwe. Czy mamy pewność, że nasz uczeń nie ma nadwrażliwości węchowej. Dziecko raczej nie przyjdzie do pani i nie powie, że nie podoba mu się jej zapach. To my musimy wziąć za to odpowiedzialność. To my musimy zwracać na to uwagę. Na biżuterie, na jaskrawe ubrania, które rozpraszają nasze dzieci. Musimy patrzeć na to wszystko z punktu widzenia naszego dziecka, nie z naszej perspektywy.
Tu chodzi o komfort pracy/ nauki dzieci. Nie mój. Bo ja w pracy, owszem mam czuć się dobrze. Ale wyperfumować się , wymalować (chodzi mi tu o przesadny makijaż), ubrać pstrokate ciuchy to ja mogę owszem ale po pracy.
Ja pracuję z dziećmi, które naprawdę mają specyficzne potrzeby, żeby się uczyć.
O. I. LOVAAS pisze „ Tym, którzy odbiegają od normy, może pomóc wychowanie specjalne oraz psychologia, tworząc specjalne środowiska, w których ludzie nietypowi mogą się uczyć”
No właśnie… Specjalne środowisko, żeby móc spokojnie siedzieć, żeby móc się skupić.
Nam się wydaje, że to jest takie łatwe. Ale to naprawdę jest bardzo trudne. A zwłaszcza dla dzieci z wyzwaniami rozwojowymi.
Często też dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym ciekawsze rzeczy dzieją się za oknem. Nie zawsze te zajęcia/ lekcje są na tyle atrakcyjne żeby dziecko uczestniczyło w nich w 100%. Mamy pretensje, że dziecko patrzy w okno. Ale zastanówmy się ... czy nasze zajęcia są takie fajne i atrakcyjne? Przypomnijcie sobie siebie gdy jesteście w kościele. Czy wszystko to co mówi ksiądz Was interesuje? Czy podczas kazania byliście w stu procentach skupieni? Czy nie wodzicie wzrokiem po ludziach i nie patrzycie jak są ubrani? Czy nie patrzycie na witraże? Albo nie rozmyślacie o całkiem innych rzeczach, niezwiązanych z kazaniem?
Więc, łatwo nam oceniać dzieci i się denerwować na nie. A trudniej jest przyznać...Moje zajęcia są nudne. Nie zawsze się da strzelać fajerwerkami na zajęciach. Dlatego nauczmy dziecko, że gdy się skupia, spokojnie siedzi dostaje nagrodę/ wzmocnienie. Ja tak pracuję ze swoimi dziećmi. Skoncentruj się , bądź wyciszony, pracuj szybko – będzie nagroda. Nie bójmy się nagród, to nic strasznego.
Wróćmy jednak do zaburzeń integracji sensorycznej.
Pomyślmy….
Jak spokojnie siedzieć, kiedy nie czuję ciała?
Jak spokojnie siedzieć, kiedy zapach pani mnie drażni?
Jak spokojnie siedzieć, kiedy słyszę krążenie własnej krwi? Jak spokojnie siedzieć, kiedy cała ściana jest w zalaminowanych kartkach ?
Jak spokojnie siedzieć, kiedy za oknem jedzie koparka?
Jak spokojnie siedzieć, kiedy uwiera mnie metka? Itd., itd….
Jak widzicie na spokojne siedzenie ma wpływ wiele czynników. Zachęcam Was do tego abyście ściągnęli wszystkie ozdoby ze ścian i okien. A tak serio to zachęcam Was abyście patrzyli z perspektywy dziecka. Zadbajmy aby dziecko miało zaspokojone potrzeby fizjologiczne, sensoryczne, żeby zminimalizować bodźce, które mogą rozpraszać.
Ktoś powie, że nie można zminimalizować tych bodźców, bo to dziecko kiedyś pójdzie w świat, do szkoły, do sklepu… Oczywiście, że tak. Ale gdy już dziecko będzie fajnie siedziało, kiedy będzie skupione, kiedy będzie kontrolowało swoje ręce, kiedy będzie w stanie wyczekać jakiś czas, by później zaspokoić swoje potrzeby sensoryczne powoli dodawajmy te bodźce.
Jeszcze raz powtórzę cytat - O. I. LOVAAS`A „ Tym, którzy odbiegają od normy, może pomóc wychowanie specjalne oraz psychologia, tworząc specjalne środowiska, w których ludzie nietypowi mogą się uczyć”
Tak niewiele trzeba.
A może aż tyle.
Spojrzeć na świat z perspektywy dziecka...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Nauka samodzielnego ubierania butów, czyli jak przestać być nadwornym zakładaczem obuwia
No dobra. Powiedzmy sobie szczerze — ile razy dziennie zakładasz swojemu dziecku buty? Rano do przedszkola. Potem na spacer. Potem zno...
-
Uwaga z niczego. O powrotach do szkoły bez empatii Dosłownie parę dni temu nauczyciele i uczniowie wrócili z przerwy świątecznej, która trw...
-
Codzienność, która się nie klika Dzień Kropki. Dzień Żółwia. Dzień Naleśnika. Dzień Dinozaura. I tak dalej, i tak dalej… Patrzę na ...
-
Każde dziecko jest jak mały artysta, który rysuje swój niepowtarzalny obraz świata. Niektóre dzieci potrzebują jednak trochę więcej wspar...