W tym roku święta upłynęły pod znakiem przepychu i nadmiaru. Począwszy od kupionego jedzenia, a skończywszy na prezentach. Ale chwila, moment... nie w moim domu. My staramy się żyć zgodnie z zasadą minimalizmu. Od 2 lub 3 lat nie kupujemy sobie prezentów. Ewentualnie tylko dzieciom.
Jednak to co działo się w naszej rodzinie przeszło moje najśmielsze oczekiwania... Tona prezentów pod choinką. A najwięcej prezentów zgarnęło jedno dziecko. Bynajmniej nie moje.
Ten nadmiar i przepych sprawia, że nie potrafimy się cieszyć z drobnych rzeczy. Chcemy więcej i więcej. Chcemy lepsze, chcemy większe, bardziej kolorowe, droższe...
Czy ucieszymy się z kartki własnoręcznie wykonanej jeśli ciągle dostajemy wypasione prezenty ? Myślę, że nie. Z roku na rok oczekujemy coraz więcej i więcej. Smutne to jest.
Jeśli chodzi o prezenty ( nie tylko dla dzieci) to mi najbardziej podobają się ( i je także polecam):
- gry planszowe - mają jedną najważniejszą zaletę - musisz mieć partnera do gry. Świetnie rozwijają umiejętność współpracy. Uczą przegrywać. Chyba nie muszę pisać o tym jak planszówki dobrze wpływają na relacje rodzinne :)
- puzzle;
- logiczne łamigłówki/ gry;
- gry zręcznościowe np. bierki;
- książeczki, książki, kolorowanki, zagadki, labirynty itd...
- klocki;
- różnego rodzaju masy plastyczne, różnego rodzaju kredki itp.
Wg. mnie prezenty dla dzieci powinny rozwijać:
- logiczne myślenie;
- umiejętność współpracy z drugą osobą;
- koncentrację uwagi i pamięć;
- percepcję wzrokową, słuchową;
- koordynacje wzrokowo - ruchową;
- umiejętność zabawy tematycznej;
- umiejętności konstrukcyjne;
- sprawność manualną.
Myślę sobie, że prezent dla dziecka nie powinien być na baterie :)
W tym roku rozbroił mnie interaktywny miś bawiący się w akuku. Serio ?? Aż tak leniwi jesteśmy ?
Może gdybym nie była pedagogiem taki miś spodobałby się i mi ? Kto wie...
Mam nadzieję, że świąteczne prezenty nie okażą się zbieraczami kurzu.
Na koniec życzę Wam dobrego i aktywnego czasu z Waszymi dziećmi.