sobota, 10 stycznia 2026

Nauka czytania na śniegu… bez śniegu ❄️

Czytanie w mojej klasie to nie jest siedzenie cicho w ławkach i śledzenie liter wzrokiem. U nas czytanie chodzi, biega, śpiewa, a czasem leży na podłodze.

Tym razem, korzystając z zimowej aury, tematem przewodnim były aktywności zimowe.

Na początek obejrzeliśmy film. Bo prawda jest taka, że nie wszystkim dzieciom łatwo opowiadać o czymś, czego nie widzą. Film był więc świetnym punktem wyjścia do rozmowy i do ćwiczenia odpowiadania na różne pytania.

Potem pojawiły się kluczowe słowa zapisane na kartonikach. I tu zaczyna się to, co lubię najbardziej – ruch.
Każde dziecko losowało kartonik i odczytywało słowo oczywiście
na miarę swoich możliwości. Do każdego słowa był przypisany ruch lub aktywność.
Przykład? Proszę bardzo:

  • sanki – trzymając się za ramiona, chodziliśmy po sali, śpiewając „Jadę, jadę w świat sankami…”. Brak śniegu? Żaden problem

  • aniołek – każdy zrobił aniołka na podłodze (dobrze, że mamy podgrzewanie podłogowe ;) ) Oj to było bardzo trudne zadanie… Skoordynować ruch rąk i nóg. Musimy to koniecznie poćwiczyć :)

W kolejnym etapie wymyślaliśmy zdania z wylosowanymi słowami. Żeby przyspieszyć tempo lekcji i nie doprowadzić do zbiorowego ziewania, zapisałam te zdania na komputerze.

Dyżurny dzielnie pobiegł do drukarki, a Pani Madzia heroicznie uratowała dzieci przed ćwiczeniem proszenia o pomoc, otwierając im drzwi do pokoju z drukarką 😂.

Rozcięte zdania rozrzuciłam po podłodze. Uczniowie mieli znaleźć i podnieść karteczkę z tym zdaniem, które przeczytałam na głos.
Dla tych, którym było trudniej, zdanie pojawiło się także na tablicy – bo
analiza i synteza wzrokowa same się nie zrobią.
Niektórzy wykazali się wyjątkową bystrością i…
odgapiali od kolegi lub koleżanki 🫣🤭 Cóż – kreatywność też trzeba docenić.

Każde zdanie musiało trafić do zeszytu. Wspólnie czytaliśmy je na głos, a dzieci wodziły palcem po czytanym wyrazie.
Oczywiście bez ruchu się nie obyło – trzeba było
wstać, schylić się, wrócić do ławki. Czytanie na siedząco? Nuda.

Na koniec wyciągnęliśmy zakreślacze i zaznaczaliśmy wyrazy, które podawałam. Proste? Może. Skuteczne? Bardzo.

Bo w mojej klasie czytanie to zabawa, a nie zadanie do odhaczenia ✔️

A Wy?
👉 Jak uczcie czytania?
👉 Co byście zmienili albo dodali?

Chętnie poczytam 💬😊






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nauka samodzielnego ubierania butów, czyli jak przestać być nadwornym zakładaczem obuwia

  No dobra. Powiedzmy sobie szczerze — ile razy dziennie zakładasz swojemu dziecku buty? Rano do przedszkola. Potem na spacer. Potem zno...