Moja babcia ma już ponad 80 lat. Z racji wieku ma też różne dolegliwości.
Moja babcia niedosłyszy. Ma aparaty słuchowe. Z dumą mówi mi ile zapłaciła za leki w danym miesiącu. Nie wspomnę o czasie i pieniążkach przeznaczonych na lekarzy.
Niektórzy rodzice (podkreślam niektórzy) mówią mi:
- ale on w domu nie używa segregatora pecs,
- ale on w domu w ogóle mnie nie słucha,
- ale on w domu się nie bawi...
- itd, itd...
I właśnie w tym miejscu moja babcia ma wiele wspólnego z tymi rodzicami.
Babciu czy nosisz aparaty słuchowe?
Nie
Czy zachęcacie państwo dziecko do korzystania z segregatora pecs?
Nie
Babciu czy zażywasz wszystkie leki regularnie ?
Yyy, no nie.
Czy wykorzystujecie w domu tabliczkę żetonową ?
No nie.
Takich przykładów można by było mnożyć. Pomimo narządzi, które rodzice dostają ode mnie podczas spotkań nie wykorzystują ich w domu. Dokładnie tak jak moja babcia. Ona ma leki, opatrunki, aparaty słuchowe, zalecenia.
Ona tylko je ma. Żeby coś zadziałało, odniosło skutek trzeba to zastosować:
- regularnie,
- konsekwentnie,
- pomimo, że od razu nie widzimy efektu,
- z zaufaniem do lekarza lub terapeuty.
Nie wystarczy mieć segregator pecs w domu. Trzeba zacieniować, zachęcić, stworzyć sytuację sprzyjającą komunikacji. Tak jak to robię na zajęciach. A na tych zajęciach rodzic jest obowiązkowo! Nie wystarczy go mieć... Nie wystarczy być na zajęciach. Trzeba też wykorzystać wskazówki przekazane przez terapeutę w domu. Powielić jego zachowanie:
- z uporem
- z cierpliwością
- z wytrwałością
Pomimo, że czasem jest ciężko. Ale zapewniam, że tylko na początku jest ciężko. Z każdym dniem jest coraz łatwiej. A dostrzegalne efekty dają sił do dalszej pracy (wiem to z doświadczenia :) )
Rodzicu nie bądź jak moja babcia !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz