Ten proces zaczyna się już w przedszkolu.
"Proszę pani a Staś mi zabrał wszystkie piłki!
A Jaś mnie uderzył!"
Tych skarg i "życiowych problemów" przedszkolaka nie ma końca.
No dobrze... Dziecko przyszło do pani. I jak reaguje pani ? Załatwia sprawę za dziecko każąc oddać Jasiowi piłki. A i jeszcze mówi Jasiowi, że tak nie wolno robić.
Czego uczą takie sytuacje ?
Bezradności !
Uczą, że pani załatwi sprawy za dziecko.
Proces tworzenia ludzi niezaradnych życiowo rozpoczyna się w przedszkolu, potem w szkole podstawowej mamy za dzieci organizują lekcje gdy te były nieobecne. Znam nawet przypadek kiedy matka przyszła z synem na rozmowę w sprawie pracy.
Serio !
Nawet nie chcę myśleć jak taki facet buduje życie z partnerką.
A wystarczy tylko - no właśnie co w takiej sytuacji.
Dziś akurat miałam okazję rozwiązać życiowe problemy przedszkolaków (choć takie sytuacje lubię nazywać kryzysem komunikacyjnym). Kiedy dziś Niko podszedł do mnie poskarżyć się na kolegę - wzięłam go do tego koleżki i powiedziałam mu do ucha co może powiedzieć w takiej sytuacji. Odeszłam. Sprawa załatwiona. Z moich obserwacji wynika, iż takie działanie jest bardzo skuteczne.
Dzieci muszą wiedzieć, co mogą w takich chwilach powiedzieć. Muszą sobie radzić a my musimy ich tego nauczyć.
Takie kryzysy komunikacyjne muszą być rozwiązane bo z tego punktu już bardzo blisko do załatwiania spraw przez zachowania agresywne. A przecież nikt tego by nie chciał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz