Małe ręce, wielkie odkrycia
Dziś
podczas zajęć z pewnym wspaniałym chłopcem wydarzyła się
drobna, ale ważna lekcja.
Miał
za zadanie wyjąć kuleczkę ze słoiczka. Zamiast sięgnąć po nią
palcami, wysypał wszystkie na podłogę. To była jego strategia –
szybka i skuteczna w jego odczuciu.
Zatrzymaliśmy
się na chwilę. Delikatnie ujęłam jego dłonie i poprowadziłam
ruch, pokazując, że kuleczkę można wyjąć paluszkami, bez
rozsypywania. Zrobiłam to razem z nim – jego rękami.
I…
załapał! Kolejne próby wykonał już sam, z dumą sięgając po
pojedyncze kuleczki.
Ta
sytuacja przypomniała mi, jak ważne jest, by nie tylko mówić dziecku, co
może w danej chwili zrobić,
ale pokazać, a czasem nawet wykonać ruch wspólnie z dzieckiem.
Dopiero doświadczenie „w ciele” – poczucie, jak to jest zrobić coś w nowy sposób – otwiera drzwi do zrozumienia i zapamiętania.
Czasem
jedno wspólne „poprowadzenie dłoni” znaczy więcej niż sto
słów.
Bo
nauka to nie tylko słowa. To doświadczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz