niedziela, 31 maja 2026

Pierwszy raz bez wyrzutów sumienia

 Pierwszy raz od rozpoczęcia pracy pojechałam na wakacje bez wyrzutów sumienia. Bez strachu, że ktoś sobie nie poradzi. Bez myślenia, że ktoś będzie musiał pracować za mnie albo więcej niż zwykle. Bez zastanawiania się, co u nich słychać, co robią i jak sobie radzą.

Po prostu pojechałam.

Pierwszy raz nie myślałam o pracy podczas urlopu. Pierwszy raz naprawdę odpuściłam. Ile lat zajęło mi nauczenie się tego? Dwadzieścia dwa.

Zostawiłam to wszystko za sobą. Nawet usunęłam się z naszej nauczycielskiej grupy na Messengerze. Nie zaglądałam na Teamsa. Nie śledziłam branżowych kont na Instagramie. Nie dodałam też ani jednego zdjęcia z urlopu na Facebooka czy Instagrama.

Byłam tylko ja, moja rodzina, kawa, dobre jedzenie i dużo słońca.


Przez 22 lata byłam zawsze dostępna. Zawsze w gotowości. Myślami przy pracy, uczniach, rodzicach, sprawach do załatwienia i problemach do rozwiązania.

W tym roku po raz pierwszy pozwoliłam sobie być po prostu nieobecna. To nie było odpuszczenie odpowiedzialności. To było odzyskanie równowagi.

Dlatego ten urlop zapamiętam nie ze względu na miejsce, pogodę czy zdjęcia. Zapamiętam go dlatego, że po raz pierwszy od bardzo dawna naprawdę na nim byłam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam tak obecna w swoim własnym życiu.

Odpoczynek nie jest przeciwieństwem zaangażowania zawodowego. Jest warunkiem, by to zaangażowanie mogło być zdrowe i długotrwałe.
Myślę też, że wielu nauczycieli, terapeutów i pedagogów odnajdzie się w tych przemyśleniach. Nie dlatego, że każdy pracuje 22 lata, ale dlatego, że wielu z nas zna stan ciągłej gotowości — odpowiadania, pomagania, organizowania, pamiętania o wszystkim.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Reagujemy dopiero wtedy, gdy jest źle

  Zauważyłam pewien wzorzec. Powtarza się w kilku zupełnie różnych obszarach życia. Za każdym razem działamy tak samo. Zdrowie Do l...