Kiedy jeżdżę na rowerze, świat wydaje mi się niezwykle piękny. Lubię go obserwować.
Dziś moją uwagę przyciągnęły kwiaty mniszka lekarskiego – bardziej znanego jako mlecz.
Pomyślałam, że kiedy się rodzimy, jesteśmy jak taki mały kwiat mlecza.
Rośniemy i rozwijamy się tak jak on.
Z drobnego pączka rozkwita piękny, żółty kwiat.
Ten dojrzały kwiat jest jak my – dorośli.
Poważni. Gotowi na zmiany.
Z czasem jednak zaczyna się zmieniać.
Traci swój kolor, swoją żywotność, swoją energię.
Myślę sobie, że – tak jak ja – chciałby pozostać na zawsze taki piękny. Taki żółty.
Jednak czas nie działa na naszą korzyść. Zmieniamy się.
Cieszymy świat swoją barwą, energią, charyzmą, siłą…
A potem – mam wrażenie – w jednej chwili wszystko się zmienia.
Jakby w mrugnięciu oka żółty kwiat zamieniał się w biały.
Delikatny. Kruchy. Wrażliwy.
I tak właśnie czuję się ja.
Jedna noc – i nagle wszystko wygląda inaczej.
Mniej sił, mniej energii.
Przychodzi moment, w którym oddajesz cząstkę siebie innym.
Swoje nasiona – po to, by mogła powstać nowa roślina.
Silna. Żywa. Pełna nowej energii.
I mam wrażenie, że właśnie jestem w tym miejscu.
Że jestem tym puszkiem, który oddaje światu część siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz